Jeszcze całkiem niedawno Nowa Zelandia kojarzyła mi się tylko z owcami i Hobbitami. Dzisiaj mam o wiele szerszy obraz tego pełnego bogactw kraju. Jednak wciąż ze swą nietkniętą przyrodą, rozległymi krajobrazami i surowymi górami Nowa Zeladnia jest prawdziwym Śródziemiem.

Hobbiton Movie Set

Dzisiaj zabieramy Was do wioski wprost z „Władcy Pierścieni” – do małego, uroczego Hobbitonu. Jako więksi i mniejsi fani Tolkienowskich dzieł, nie mogliśmy pominąć tego punktu na mapie.

Hobbiton to pięknie zachowany i wciąż pełny życia plan filmowy z filmów „Władca Pierścieni” i „Hobbit”, położony w pobliżu miasta Matamata w środkowej części Nowej Zelandii. Tak, jest to bardzo popularny cel wśród turystów w Nowej Zelandii, ale cały proces zwiedzania jest bardzo dobrze zorganizowany. Grupy nie są zbyt duże, a każda z nich ma własnego przewodnika, który zabierze nas na mały spacer po Hobbitonie – nie tylko wizualnie, ale wzbogacony o wiele ciekawych i interesujących ciekawostek i historii z procesu tworzenia filmów i wydarzeń z backsteagu. Wszystko to sprawia, że ​​cała wizyta jest jeszcze bardziej namacalna i przyjemna.

Kolejna rzecz, która bardzo nam się podobała: przewodnicy wiedzą, że ludzie naprawdę chcą zrobić masę zdjęć ze swojej wizyty, więc planują wystarczająco dużo czasu dla każdego z członków grupy, na kilka zdjęć przy każdym punkcie. Bez pośpiechu i gonitwy. Dzięki temu, zwiedzanie z dziećmi również było bardzo przyjemne.

Nowa Zelandia wiosną cała kwitnie! Spacerowaliśmy więc po bujnych ogrodach pełnych warzyw oraz kwitnących sadach. Ptaki śpiewały, gdzieś tam schło hobbickie pranie. Odwiedziliśmy dom Sama, a także Bilba i Froda Bagginsa. Wszystko było tak, jak w filmie! Doświadczenie Hobbitonu jest magiczne i przenosi w inny świat, szczególnie jeśli naprawdę uwielbiacie filmy o Hobbitach.

Nasz pobyt w Hobbitonie był jeszcze bardziej wyjątkowy dzięki naszym dzieciom. Nasze Maluchy ze swoimi kręconymi włosami i słodkimi buźkami zrobiły furorę wśród innych turystów oraz wśród samych pracowników Hobbitonu. Cały czas słyszeliśmy okrzyki „oh! Little Hobbits!” i aż sami zaczęliśmy w to wierzyć :D

Spacer zwieńczyła wizyta w Zielonym Smoku, gdzie mieliśmy okazję skosztować pysznego, chłodnego piwa imbirowego i poczuć się jak prawdziwi Hobbici. Nawet dzieciaki poczęstowano wersją bezalkoholową. Można by powiedzieć, że tak zakończyła się nasza wyprawa po Śródziemiu. Jednak każdy kolejny dzień w Nowej Zelandii, był odkrywaniem miejsc wprost z dzieł Tolkiena.