Powoli czas opuszczać północną wyspę Nowej Zelandii. Jesteśmy zauroczeni krajobrazem oraz całym mnóstwem atrakcji, które oferuje. Ponieważ jednak postanowiliśmy przemierzyć Nową Zelandię z północy po samiuśkie południe, żegnamy piękne zielone wzgórza z tysiącami owiec, geotermalne i wulkaniczne obszary oraz kulturę Maori.

W dalszym ciągu naszym domem jest kamper, dlatego zabieramy go na pokład ogromnego promu i z Wellington płyniemy do Picton. To ponoć najpiękniejsza na świecie przeprawa promem. Mi wydaje się jeszcze piękniejsza, ponieważ z zachmurzonej północy, wpływamy do słonecznego portu na południu.

Sama przeprawa jest bardzo przyjemna i w zasadzie jest sporą atrakcją turystyczną. Kurs trwa dokładnie 3 i pół godziny. Na promie znajdują się: pokój dla rodzin z dziećmi, małe sale kinowe, sala ciszy, restauracja i oczywiście „taras widokowy”.  Mimo sporego wiatru, większą część czasu spędziliśmy na zewnątrz podziwiając zmieniający się krajobraz Cieśniny Cooka.  Mi trochę kręciło się w głowie od wysokości i świadomości głębiny, ale dzieciaki miały ogromną radochę biegając po pokładzie.

Południe przywitało nas przede wszystkim winnicami. Trochę nieświadomi, cieszyliśmy się wiosenną zielenią Nowej Zelandii. Im dalej na południe, tym klimat będzie bardziej chropowaty i surowy. Ale wcale nie mniej wspaniały.

wellington to picton ferry

podróż z dziećmi

Nowa Zelandia

podróż kamperem

wellington to picton ferry

podróż kamperem

Nowa Zelandia

wellington to picton ferry

Nowa Zelandia

cieśnina Cooka

podróż z dziećmi

cieśnina Cooka

cieśnina Cooka

podróż z dziećmi

podróż z dziećmi

cieśnina Cooka

wellington to picton ferry

wellington to picton ferry

podróż z dziećmi

podróż z dziećmi

podróż kamperem

podróż z dziećmi

Nowa Zelandia

podróż z dziećmi