Zainspirowani ofertą wycieczek fakultatywnych lokalnych biur podróży, postanowiliśmy na własną rękę zwiedzić wyspę Sal, jedną z Wysp Zielonego Przylądka. Wypożyczalni quadów w miasteczku Santa Maria, gdzie nocowaliśmy jest kilka, dlatego nie mieliśmy problemu z organizacją wyprawy.

I tak, wczesnym rankiem wybraliśmy się na całodniową wycieczkę po wyspie, która swoim wyglądem bardzo szybko okazała się mało związania z nazwą Wysp ZIELONEGO Przylądka. Wyspa Sal jest raczej pustynią o księżycowych krajobrazach. Ujmuje jednak skalistymi zakątkami, uroczymi zatoczkami i bezkresnymi przestrzeniami.

Na wyspie wytyczona jest trasa, którą można przemierzać na quadach. Spowodowane jest to występowaniem na tym terenie żółwi, które są pod ochroną, a które mogłyby być stratowane przez jeżdżących samowolnie turystów. Żółwie są bardzo ważne dla tutejszej ludności. Stały się one symbolem wysp, często więc widnieją na pamiątkach, ale też znaczkach i monetach.

Pierwszym celem naszej wyprawy były Saliny. Jest to solnisko powstałe we wnętrzu wygasłego wulkanu. Podziemnymi kanałami przepompowywana jest tam woda morska, która po odparowaniu jest eksploatowana. W Salinie można zażyć relaksującej kąpieli, oraz kupić solne kosmetyki. Solne baseny wyglądają naprawdę imponująco, zwłaszcza że niektóre mają naprawdę ciekawe kolory – w zależności od zasolenia, woda przybiera przeróżne barwy, od białej przez beżową, po soczyście różową!

Następnie udaliśmy się do Buracony, czyli naturalnego basenu powstałego w czarnej skale magmowej. Znajduje się tam też jaskinia „Niebieskie Oko”, do której można wpływać i nurkując podziwiać dno oceanu. Nas zachwyciła dynamika tego miejsca – rozbijające się o Buraconę ogromne fale robią wrażenie!

Po drodze wstąpiliśmy również do Palmeiry – małej wsi rybackiej oraz Espagros – stolicy wyspy, gdzie znajduje się międzynarodowy port lotniczy. Są to jednak miejscowości nieprzygotowane na przyjęcie turystów i stanowią raczej ośrodek usługowy i komunikacyjny dla mieszkańców wyspy. Niestety tak naprawdę, udało nam się tam tylko zatankować quada.

Wyspa Sal ma w sobie ogromny urok i przede wszystkim niewykorzystany potencjał. Myślę, że dzięki coraz większemu napływowi turystów zacznie tętnić życiem, a o przepięknych zakątkach dowie się cały świat!