Nasz plan na Nową Zelandię był prosty – jedziemy kamperem z północy na południe zatrzymując się w najpiękniejszych i najbardziej polecanych miejscach. A rezerwę czasu wykorzystujemy na spontaniczne postoje w miejscówkach, które nas zachwycą.

Wiele osób twierdzi, że aby w pełni poznać Nową Zelandię, potrzeba około 3-4 tygodnie. My mieliśmy zarezerwowane około 2 tygodnie, więc czasu nie było wiele przez co tempo było dość szybkie. Jednym z obszarów, na którym moglibyśmy zostać choć dzień dłużej, był Półwysep Coromandel na Wyspie Północnej. Zaledwie kilka godzin jazdy samochodem od Auckland (początku naszej wyprawy), Półwysep Coromandel zachwyca swoim pięknem – wzgórzami porośniętymi lasami deszczowymi oraz pięknym wybrzeżem. Ze względu na nasz ograniczony czas, zdecydowaliśmy się odwiedzić największe atrakcje Coromandel: słynny Cathedral Cove i Hot Water Beach na wschodnim wybrzeżu półwyspu.

Własne SPA na Hot Water Beach

Magia Hot Water Beach to gorące źródła, które po wykopaniu dziury w piachu, można wykorzystać do stworzenia własnego, naturalnego spa nad brzegiem oceanu.

Aby naprawdę doświadczyć Hot Water Beach trzeba przestrzegać kilku zasad. Po pierwsze: optymalny czas na skorzystanie z gorącego spa to dwie godziny przed i po odpływie, gdy fala jest wystarczająco niska, aby odsłonić piasek nad gorącą wodą. Przed przyjazdem należy sprawdzić warunki pogodowe i godzinę odpływu.

Druga ważna sprawa, to łopata – można ją wypożyczyć w sklepiku przy wejściu na plażę. Mimo, że nie ma potrzeby wykopywania bardzo głębokiej dziury, jednak żeby cała rodzina mogła skorzystać z naturalnego jacuzzi, basen musi mieć odpowiedni rozmiar. Przydatne może być też wiaderko, ponieważ woda wydobywająca się z piasku bywa naprawdę gorąca, czasem warto schłodzić ją nieco wodą z oceanu.

Hot Water Beach to super atrakcja dla rodzin z dziećmi. Maluchy mają mega frajdę i są bardzo zaangażowane we wspólne kopanie rodzinnego basenu. Później chętnie wygrzewają się w cieplutkiej wodzie, od czasu do czasu wskakując do chłodnego oceanu.

Majestatyczne Catherdal Cove

Kolejnym naszym przystankiem było Catherdal Cove. Niestety bardzo szybko zrobiło się ciemno i rozpoczął się przypływ, przez co nie wybraliśmy się na spacer na samą plażę. Podziwialiśmy wybrzeże z punktu widokowego. Jesteśmy trochę niepocieszeni, że nie udało nam się stanąć pod tą majestatyczną skałą… Może jeszcze kiedyś się uda ;)