Tą część naszego wyjazdu zaplanował Bartek. Marzył Mu się trekking po lasach wawrzynowych, więc nie było mowy, żebyśmy z tego punktu zrezygnowali ;)

Wejście do wielu miejsc w Parkach Narodowych na Teneryfie trzeba zaplanować dużo wcześniej (szczególnie w wysokim sezonie), ponieważ wymagane jest pozwolenie. Wszystko jest bezpłatne i załatwia się online, ale czasem naprawdę trzeba się spieszyć. Na szlak la Ensillada w Parku Wiejskim Anaga mają możliwość wejść tylko 40 osoby dziennie! Natomiast kara za wędrówkę bez zezwolenia, to 600€!

Cały szlak ma ponad 6,6km, ponad 300m przewyższenia i my, z dziećmi w nosidłach, z przerwami na podziwianie widoków z punktów widokowych oraz karmienie, przeszliśmy go w 3,5h. Nie będę ukrywać, że dla mnie było to nie lada wyzwanie. Z obciążeniem w postaci ośmiokilogramowego Joachima, szło mi się dość ciężko… no dobra, sapałam jak stara lokomotywa. Ale udało się! Zresztą dla takich widoków było warto!

W lesie wawrzynowym czuliśmy się jak w wilgotnej dżungli. Okropnie ciężko byłoby go przejść na przełaj, no chyba że z maczetą. Ogromna plątanina powyginanych konarów, ogromne paprocie, mech pokryty kropelkami wody i lekka mgła, nadały magiczności temu miejscu. Dodatkowo szum oceanu słyszany raz z jednej raz z drugiej strony oraz punkty widokowe na rozległe przepaści i skały gór Anaga, robiły wielkie wrażenie.

Zdecydowanie warto, odpuścić sobie plażowanie i wybrać się w te rejony na choćby jeden dzień. Ciężko jednak zdecydować się na taką wyprawę spontanicznie, ponieważ trasa wymaga odpowiedniego obuwia oraz ciepłego ubrania (temperatura w porównaniu z 25°C na plaży, to 13°C na szlaku), a także wspomnianego wcześniej pozwolenia, które można uzyskać tutaj: KLIK

Widzieliście już wpis, o jednym z najwyższych wulkanów na świecie? –> TUTAJ