Już drugi raz stanęliśmy przed wyborem imienia dla naszego dziecka i po raz kolejny okazało się, że nie jest to dla nas zadanie łatwe. Oboje jesteśmy dość wybredni, mamy odrobinę inny gust, no i nasze nazwisko trochę nas ogranicza. Imię w końcu wybraliśmy, ale nie w tym rzecz. Po raz kolejny, przy tym całym zamieszaniu, zadziwiło mnie zjawisko mody na imiona.

Wyż rodzi. Szczególnie odczułam to pod koniec ciąży z Marceliną. Wiele moich koleżanek wtedy też spodziewało się dziecka. I wiecie co? Marcelka ma 6 koleżanek (rówieśniczek!) o imieniu Hania. Imię bardzo mi się podoba, kiedyś sama myślałam o tym, żeby nazwać tak córkę, ale teraz przy kolejnej Hani wpadaliśmy w osłupienie. Czy nie ma innych imion? To taki zbieg okoliczności, czy jak? Wystarczyło wejść na stronę Ministerstwa Cyfryzacji, albo na jakąkolwiek stronę po haśle „najpopularniejsze imiona w 2014 roku” i wszystko było jasne. Na to imię jest po prostu moda.

I tu nawet nie chodzi o to, że moda się zmienia. Nasze imię nas określa, nadaje nam jakąś tożsamość. Jak się okaże, że w klasie Jakub ma kilku kolegów Jakubów, to nie zmieni imienia, tak jak dżinsów, które wszyscy mają bo są modne. Ktoś powie, że imię to nie wszystko – jest jeszcze charakter! No tak…, ja w szkole podstawowej miałam w klasie drugą Paulinę, byłyśmy zupełnie inne, ale jednak to była Paulina. Wolałabym być jedyna.

Jestem zdania, że na imię naprawdę warto zwrócić uwagę pod wieloma aspektami. Czy pasuje do nazwiska, czy nietrudno się je wymawia, czy będzie pasowało do przedszkolaka, a później do pracownika poważnej firmy, czy ma zdrobnienia, które są ładne. Imię to poważna sprawa – warto dłużej się nad nim zastanowić.

Poniżej zamieszczam zestawienie najpopularniejszych imion w 2015 roku przygotowane przez Ministerstwo Cyfryzacji: